Jak co roku zostałem perfidnie zainfekowany przez jakąś bakterię, która urwała mi 3 dni z życia. Smarkając i czując się jak gówno musiałem urwać jeden dzień pracy, by szybko wyzdrowieć. Cóż duże ilości witamicy C, grzane piwo i wygodne łóżko dość szybko postawiły mnie na nogi :)
Muszę powiedzieć, że ta chobora sprawiła, że wypocząłem :) Już dawno nie siedziałem do 03:00 nad ranem! Ostatnio nie mogłem zebrać się do niczego konstruktywnego, a wczoraj zrobiłem kilka produktywnych rzeczy, które zalegały od tygodni. Moja choroba idealnie zbiegła się w czasie z wyjazdem mojej ukochanej do domu, dzięki czemu praktycznie cały ten czas miałem tylko dla siebie.
Chcą niechcąc, gdy człowiek żyje w społeczeństwie, gdzie dana religia jest religią narodową, musi wpaść w tryby całej tej machinerii. Generalnie konstytucja gwarantuje nam wolność wyznania, ale gdy do równania dodamy życie w społeczeństwie, to trudno jest nie doznać dyskriminacji.
Rodzice, którzy przez większość swojego życia nie bardzo dbali o swój rozój duchowy osiągneli wiek, w którym wypadałoby już martwić się o sprawy związane ze śmiercią, próbują zmusić mnie szantażem emocjonalnym, żebym brał udział w sakrametnach jako katolik. Nie dociera do nich, że od ponad dwóch lat jestem agnostykiem i gdy mówię im, że jeśli to zrobię to będzie wierutne kłamstwo! No dobra możliwe, że dociera, ale nie zależy im na tym, by było to prawdziwe przeżycie duchowe. Zależy im, żeby w oczach społeczeństwa dobrze to wyglądało.
Zrobiłem duży dym wokół tej sprawy, poleciały niemiłe słowa, łzy i żal. Wszystko po to, by uświadomić innym jakie mam poglądy na temat wiary i coś ugrać. Walka jeszcze się nie skończyła... >:-)
Jest znaczna różnica pomiędzy osobą samotną, a pozostająca w stałym, poważnym związku. Ta druga nie szuka. Nie ma tej wielkiej motywacji, by być, wiedzieć i emanować. Człowiek w związku, no właśnie... co człowiek w związku?
Nie wiem do końca czy to kwestia wieku czy też tego, że jestem nie jestem sam, ale tak jakby straciłem rozpęd i nie chce mi się siedzieć po nocach przy komputrze pochłaniając mniej lub bardziej przydatne informacje. Nie słucham już godzinami muzyki, która tak niedawno wypełniała niemal każdą chwilę mojego życia. Nie ciągnie mnie na koncerty, na których tak niedawno pociłem się, wydzierałem i skakałem, aż do utraty sił.
Ważne, by wiedzieć co się dzieje i dlaczego. Więc oto otwieram kolejną kartę przeglądarki i szukam... HEY :D
Czy nie lepiej od czasu do czasu przygasnąć, by potem wybudzić się z letagru i z zapałem zacząć tworzyć coś co sprawi przyjemność, a może i pożytek? Wlewanie w siebie litrów alkoholu, wrzucanie kilogramów jedzenia i filtrowanie decymetrów sześciennych dymu papierosowego nie uczyni nikogo szczęśliwszym. Wszystko jest kwestią potrzeb, ale jeśli ktoś myśli, że bycie w związku spowalnia go, to jest w błędzie. Sami rozleniwiamy się, obrastamy w tłuszcz. Pozostało tylko mocno kopnąć się w dupę :)
...jej nowa fryzura wcale Ci się nie podoba, żeby było dobrze? Nie mam zielonego pojęcia! Jeśli powiem jej prawdę, to będzie czuć się mniej atrakcyjna, co w mgnieniu oka spłodzi myśli, które z ust wycisną pytanie "ale nie rzucisz mnie?" oraz wiele innych upierdliwych skutków ubocznych.
I owszem, stało się!
Generalnie uważam, że osoby, który uważają się po części za artystów, a nie tylko zwykłych wyrobników ciężkiego zawodu fryzjera są lekko popierdolone. Nie myślą o tym, żeby kobieta w wyniku ścięcia była atrakcyjniejsza, myślą o zrealizowaniu swojej wizji. Wynikiem jest chudszy portfel o kilkadziesiąt/set złotych oraz w następstwie podłamana kobieta, która nie spotkała się z aprobatą swojego meżczyzny. Jak w każdej profsji istnieje ryzyko popełnienia błędu i liczę się z tym, ale na pewno nie będę mówił/udawał, że coś mi się poboda, gdy tak nie jest!
Jestem rozgoryczony, bo usiłuje się mnie przekonać, że to ładne jest i
że ma się podobać, a ja nie potrafię znaleźć w tym nic ładnego i jeszcze to nie nastąpiło, ale już wkurwiają mnie wszystkie koleżanki, które będą mówić, że super wygląda. Jedyna mądra rzecz jaka przychodzi mi teraz na myśl, to żeby powstrzymywać się od jakichkolwiek publicznych komentarzy na temat nowej fryzury swojej kobiety. Jeśli ktoś zapyta wprost o moje zdanie, to uprzejmie odmówię. Naturalnie spowoduje to kolejne pytania np: "naprawdę ci się tak bardzo nie podoba?", ale lepsze to niż wojna po choćby jednym publicznym komentarzu.
W swoim sumieniu wiem, że dobrze robię mówiąc prawdę, bo bardzo nie chcę powielenia takiej fryzury, a co więcej bardzo pierdoli mnie to, że coś jest teraz modne lub też nie. Wiosek moje drogie Panie: uważajcie komu oddajecie się w ręce ;)
Niniejszym oświadczam, że jeszcze nie poległem... bitwa zwana życiem trwa :)
W tym roku po raz pierwszy od kilku lat byłem na prawdziwych wakacjach... takich ze zwiedzaniem i leniuchowaniem. Co więcej mogę szczerze powiedzieć, że odpocząłem fizycznie i psychicznie. Udało mi się zrealizować marzenie podróżnicze, bowiem odwiedziłem Pragę (tak, tak tą w Republice Czeskiej). Jedno z najlepiej zachowanych Europejskich miast. Dzięki temu, że Czesi poddali się Hitlerowi przed jakimikolwiek działaniami wojennymi miasto cieszy się teraz wieloma pięknymi budynkami oraz wystarczająco rozbudowanym metrem. Wyjechałem zachwycony :)
Złożyłem wizytę również mojej starej miłości, która zaczęła się we wczesnym dzieciństwie. Morze Bałtyckie nadal ma urok i z moim subiektywnych obserwaji jest coraz czystsze :) Co prawa na pogodę trzeba po prostu trafić, ale nie narzekam, trochę dobrej pogody miałem.
Dwa i pół miesiąca temu skończyły się moje tułaczki po Polsce, siedzę w mieście Wrocław i zastanawiam się, co dalej? Chciałbym złapać kurę znoszącą złote jajka, żeby nie musieć martwić się o lepsze jutro, aczkolwiek jakoś nie widać na horyzoncie takowego stwora.
Idzie Jesień, pora wziąć się za siebie! Regularne wizyty na basenie, rozciąganie, mniej piwa, mniej słodyczy, więcej seksu.
P.S Ciężko jest teraz znaleźć coś wartego uwagi w zbiorowisku blogów. Możecie coś polecić? Koniecznie z opisem, dlaczego?
Szedłem jedną z ulic Nowego Jorku, gdy na przejściu dla pieszych zobaczyłem kłócącą się, podstażałą parę. Przeszli na moją stronę, a ja powiedziałem im "Dzień dobry", tak jakbym ich już wcześniej widział. W mgnieniu oka znalazłem się w klatce jakiegoś budynku mieszkalnego, którego nigdy dotąd nie widziałem. Stały tam dwie kobiety, a jadna z nich dotykając mojego ramienia zapytała: "Czy wiesz, że Twój ojciec umrze na zawał?". Nie wiem, dlaczego, ale skłamałem, że mój ojciec już nie żyje. "A ja umrę w katastrofie?" - zapytałem. "Nie, w wypadku samochodowym" - odpowiedziała. Zdążyłem zadać pytanie o sposób śmierci mojej przyszłej żony, ale nie doczekałem odpowiedzi. Obudziłem się.
skomentuj (2)
Ostatnio bardzo dużo czekam...
- na nią
- aż autobus/pociąg, który dowiezie mnie do niej
- aż zostanę dowieziony
- na kolegów idących na kawę/herbatę
- na szkolenie
- na obiad
- w kolejce na basen
- w kolejce do kasy
- na wolną toaletę
...w związku z tym czuję, że brakuje mi czasu, bo doba ma o kilka godzin za mało. Niesamowite jest dla mnie jak zmienia się życie człowieka na przestrzeni czasu. Piękna niewiadoma kogo dziś spotkasz i jak to spotkanie wpłynie na twoje życie. Bo może być błahe i nic nie znaczące, a może dość istotnie zmienić postrzeganie przez ciebie świata. Ważne, by widzieć i reagować na istotne w otoczeniu naszym rzeczy. Po samym sobie widzę, że wpadam niekiedy w marazm brnąc ślepo przed siebie do przodu.
Jestem chujem! Zobojętniałym chujem. Mam tylko nadzieję, że mi tak nie zostanie i gdy sytuacja będzie tego wymagać stanę na wysokości zadania i znów się nie zawiodę. Jakiś czas temu widziałem w oddali osobę bezdomną, która się przewróciła. Zamiast przynajmniej podejść i zapytać się czy wszystko w porządku i czy mogę jakoś pomóc, to nie podszedłem. Bo tak jest wygodniej - mieć wszystko w dupie. Dżizus kurwa ja pierdole!
Rozpierdala mnie obecna aura. Prawie codziennie po pracy czuję się jak kupa gówna. Na całe szczęście zacząłem przynajmniej raz w tygodniu odwiedzać basen, co tchnęło we mnie trochę więcej życia. Piękne w tym wszystkim jest to, że po godzinie spędzonej na basenie czuję się zdecydowanie lepiej, tak jakby ktoś wlewał we mnie życie.
Dziś niedziela, dzień wielkiego lenistwa :D Nikt i nic nie zdoła skłonić mnie, bym napisał/zrobił coś mądrego, tudzież pożytecznego. Nie wiem co mnie tak przytłoczyło, ale czuję, że łóżko największym przyjacielem mym :) Oddaję się z całą lubieżnością spaniu, słuchaniu muzyki, oglądaniu filmów, czytaniu jakiś pierdół. Może to pogoda? Może wiosna się zbliża? Nie wiem. Wiem natomiast, że jest mi bardzo dobrze :)
Pozdrowienia dla wszystkich dziś leniuchujących :)